Zaznacz stronę

Ciemne strony pracy z domu

Utopijna iluzja pracy z domu na własny rachunek często kończy się zderzeniem ze ścianą i w efekcie potężnym rozczarowaniem. Wizja frilansera siedzącego przy komputerze w mrokach, z kawałkiem pizzy i kłębkami kurzu wokół nie jest wcale całkiem odległa od rzeczywistości i śmiem twierdzić, że zdarza się częściej niż popijanie parującej kawy z laptopem na kolanach pod kocem z wełny czesankowej. Nawet – a wręcz szczególnie w przypadku architektów wnętrz.

Dzisiaj zapraszam Was na drugi wpis z cyklu #warsztatdomowy: koniecznie zajrzyjcie do pierwszego [o zaletach i oczekiwaniach wobec pracy z domu], bo będę do niego mocno nawiązywać i wpadnijcie na kolejny – gdzie będzie o rozwiązaniach, które pomagają to okiełznać [zapisz się do newslettera, żeby nie zapomnieć!].

Będziemy mówić o mrokach pracy z domu w jednoosobowej działalności projektowej – zapraszam Was do dyskusji w komentarzach, bo wiem, że temat się kotłuje w głowach wielu z nas (i pracując samemu nie ma go często z kim skonfrontować), a po rozmowach z Wami o pierwszym wpisie widzę, że każdy kto siedzi w domu bez mrugnięcia okiem jest w stanie wymienić przede wszystkim wady tego rozwiązania, a nad pozytywami musi się zastanowić. Jak wspomniałam ostatnio w relacji na [instagramie], sama wpadłam w wiele z tych pułapek, a zawinił u mnie głównie brak przygotowania i wizji jak ta praca ma wyglądać. Generalnie przerobiłam większość wad pracy z domu na własnej skórze, specjalnie dla Was 😀 

Umówmy się, są ludzie którzy są bardzo zdyscyplinowani z natury. TO NIE JEST TEKST O NICH.

Każdy z nas jest inny i też funkcjonuje w trochę innym kontekście – rodzinnym, zawodowym, miejsca zamieszkania – a to wszystko ma spory wpływ na aspekty, o których dziś piszę, więc być może te wady wcale niespecjalnie będą Cię dotyczyć. A może jeszcze się cieszysz urokami początków home office – najmocniejsze uderzenie przychodzi po kilku miesiącach!

Jeśli TL;DR zajrzyj chociaż na dół – tam znajdziesz mój ulubiony zestaw odznak frilansera (mam wielką ochotę zrobić wersję warsztatową, polską! Co o tym myślisz? :)).

PS Może stwórzmy na potrzeby warsztatu słowo home officer – czy nie brzmi super? 😀 (halo, anglojęzyczni – brakuje Wam tego w słownikach!)

1. ELASTYCZNOŚĆ CHAOS

Elastyczne godziny pracy na własnych zasadach i work-life balance…? Oh, really…

Zacznijmy od tego, że praca kreatywna rządzi się swoimi prawami. Już na studiach było jasne, że nad jednym projektem można by było pracować w nieskończoność – zadań jest ogrom, a dodatkowo niemal zawsze można dorobić jakiś rysunek, poszukać alternatywnego produktu, poprawić wizkę, coś jeszcze raz przemyśleć – przecież komiksy o architektach siedzących po nocach nie wzięły się znikąd 😉 (też się licytowaliście na studiach w dniu oddania projektu, kto mniej spał – o ile w ogóle?)

Teraz przełóżmy to na warunki pracy z domu i elastyczny czas pracy – i włala, zasadzka samozaorania gotowa 😉 W naszym zawodzie nie jest niczym nadzwyczajnym siedzenie po godzinach, wysyłanie maili w nocy, praca w weekendy – a wręcz często rozmawia się o tym jak o czymś normalnym i powszechnym (ja bym bardzo chciała, żeby tak nie było ;))

Mało tego – jeśli masz własną firmę, do samego projektowania przed komputerem, dochodzi szereg nowych obowiązków – z ogarnianiem WSZYSTKIEGO (wspominałam już o [pułapce mitu przedsiębiorczości]). Spotkania z klientami, inwentaryzacje, jeżdżenie po sklepach w poszukiwaniu produktów, spotkania z handlowcami, spotkania na budowie, telefony od wykonawców, telefony od firm, telefony do producentów (gdzie ta lampa ma włącznik?!), telefony od akwizytorów, telefony od klientów, maile z wycenami ze sklepów, maile od bieżących klientów, maile od potencjalnych klientów, maile od byłych klientów, przygotowanie ofert, przygotowanie umów, przygotowanie faktur, przygotowanie harmonogramów, spotkania z księgowym, drukowanie lub bieganie do drukarni, ogarnianie social mediów, strony internetowej i najlepiej sesji zdjęciowych lub [robienia samemu zdjęć z realizacji]. Już nie wspominam o sytuacji, kiedy prowadzisz np. wnętrza pod klucz 😉 Generalnie można nieśmiało zauważyć, że ciężko się w takiej pracy nudzić. No dobra, a gdzie czas na spokojne przemyślenia, pracę kreatywną w pełnym skupieniu, dokształcanie się i godziny renderów? Do tego ekipie pana Mirka najbardziej by pasowało, żeby podjechać na 7 rano w poniedziałek na budowę, bo inaczej nie zaczną łazienki, a pani Kasia ma czas się spotkać tylko po 18, bo wiadomo – pracuje. To w temacie własnej działalności gospodarczej (DG) i realistycznego ogarnięcia godzin pracy. Myślę, że przeciętny człowiek z DG spędza w pracy sporo więcej czasu niż koledzy na etacie. 

Cyfrowy nomada? Praca z kawiarni w Paryżu lub na plaży w Tajlandii? POPROSZĘ! Na moje oko w naszej branży na dłużej niż kilka tygodni to nie jest wcale taki łatwy temat (ale chętnie sprawdzę). Dobrze mieć kontakt z rzeczywistością: móc zajrzeć do sklepów, zrobić inwentaryzację lub wpaść na budowę. Ale w sumie sama wiem, że nie jest to warunek konieczny – projekty online często świetnie się sprawdzają. Tylko jak tu wziąć ze sobą komputer zdolny do przemielenia renderów i dwa monitory?! 😉 Zdarzyło Wam się kiedyś przez dłuższy czas pracować w podróży?

W każdym razie zapominamy na razie o spotkaniach i wyjazdach – wracamy do domu. 

Więc całkiem realny dzień home officera pozbawionego zasad i higieny pracy 😉 wygląda tak: wstajesz (kiedy chcesz – chyba że budowa w toku) – szybko się ogarniasz, powłócząc jeszcze nogami kierujesz się do kompa i w dresie zaczynasz pracę. Po 3 godzinach zauważasz, że zapomniałeś o śniadaniu (jak to nic nie ma?). Robota (oraz przeszkadzajki) Cię pochłania, odpisujesz na maile, po raz czwarty poprawiasz ten sam render, nagle robi się ciemno i przypominasz sobie o obiedzie (uff, 21:40, jeszcze zdążę do Biedry!). Siedzisz dopóki nie padniesz. 

OK, stop, na dłuższą metę tak się nie da żyć. To przetestowane 😉 

Prawdą jest też – że tak, możesz skorzystać z tego, że o 11 jest pusto w Lidlu i wtedy skoczyć na zakupy, jechać do lekarza na którą chcesz, spotkać się ze znajomymi w środku dnia lub rozmawiać godzinami przez telefon, ale Twojej pracy najzwyczajniej w świecie nikt w tym czasie nie zrobi. Oczywiście to pozwala Ci trochę żonglować grafikiem, ale wcale nie jest tak łatwo pracować kreatywnie, wybijając się z rytmu w środku dnia. Świat nie zawsze to rozumie, ale o tym niżej 😉 

Teoretycznie zatem istnieją trzy opcje: albo się obijasz (a wtedy nie zarabiasz), albo jesteś non-stop w pracy (pracoholizm na dłuższą metę jest wyniszczający – sprawdzone), albo ogarniasz harmonogram i w atmosferze zdrowia i rozsądku pracujesz tyle, ile potrzeba 😉

2. OSZCZĘDNOŚĆ CZASU BRAK RUCHU

Pełna zgoda – brak konieczności dojazdów do pracy przez całe miasto w korkach jest super! Oszczędzasz na tym mnóstwo czasu. Po prostu przechodzisz codziennie rano kilkanaście metrów i jesteś w pracy! No właśnie… przechodzisz kilkanaście metrów. I o ile nie masz dziecka, psa, sportowych pasji lub nawyków, a nie jest to dzień spotkań, po prostu nawet nie masz pretekstu, żeby się gdziekolwiek ruszyć. W moim przypadku nawet kiedy gdzieś wychodzę – poruszam się wszędzie autem.

Być może znasz na googlemaps opcję śledzenia Twojej aktywności (taak, wiem, śledzenie jest złe). Odkąd ją włączyłam otrzymuję comiesięczny raport z podsumowaniem: ile nowych miejsc odwiedziłam, ale też ile wg googla przeszłam kilometrów i ile czasu spędziłam w aucie. Komunikaty samochodowe zawsze brzmią: „Czas spędzony w tym miesiącu w samochodzie: ponad 60 godz.„, a te o aktywności często „W tym miesiącu udało Ci się przejść 12 km„.  JAK TO PIERWSZY RAZ ZOBACZYŁAM – TOTALNA ZAŁAMKA. Generalnie myślę, że dane są przekłamane (może ktoś coś więcej wie na ten temat? ;)), ale i tak dały mi dużo do myślenia. To był pretekst do zakupienia opaski monitorującej aktywność… O tym napiszę w kolejnym wpisie #warsztatdomowy, ale w kategorii „złe wiadomości” potwierdzę są faktycznie dni, kiedy robię nie wychodząc z domu 800 kroków (a zdrowy nawyk to 10 000 kroków dziennie).

Brak ruchu to nie tylko brak spacerowania, ale też stała pozycja podczas dłuuugich godzin przy komputerze. Mój kręgosłup, a już na pewno kark, nie są zachwycone. Drętwiejące ręce? Zaliczone! Ból nadgarstka i środkowego palca (?!) uniemożliwiający pracę? Zaliczony! O tym jak sobie z tym radzę będzie w następnym wpisie, a o sposobach na nadgarstek pojawi się cały nowy temat!

Jestem ciekawa, czy Wam też doskwiera ten brak ruchu? Jak sobie z tym radzicie? 🙂

3. OSZCZĘDNOŚĆ PIENIĘDZY VS. ZATARCIE GRANIC MIĘDZY ŻYCIEM A PRACĄ

Ok, tutaj nie ma co dyskutować – praca z domu to faktycznie oszczędność pieniędzy. Pozornie jest bardzo duża, choć w rzeczywistości i tak wydajesz kasę na paliwo lub wyposażenie biura. Możesz też przyoszczędzić na jedzeniu gotując sobie samemu obiady – ale po pierwsze, czy to zawsze jest oszczędność? A po drugie – kto ma na to czas w pracy (i jak tu mieszać zupę, jednocześnie skupiając się na rysunkach wykonawczych)?! W każdym razie tego nie planuję podważać, ewentualna kwota za wynajem zostaje w kieszeni.

Ale skoro już omówiliśmy tematy czasu, przemieszczania się – warto na chwilę jeszcze pochylić się nad kwestią „terytorium”. Domowe biura wyglądają różnie, może to być stół w kuchni lub osobne pomieszczenie, wszystko tak naprawdę zależy od naszych możliwości lokalowych. To zacieranie granic między miejscem pracy, odpoczynku, jedzenia z całą pewnością nie wpływa dobrze na naszą psychikę (nie mam jeszcze żadnych badań na ten temat, ale na pewno je znajdę 😛 ). Idealnie, kiedy pracując z domu możesz po prostu zamknąć drzwi wieczorem lub na weekend i wrócić do normalnego życia (jeśli je już masz po ogarnięciu #1). Albo chociaż masz kącik, który służy tylko i wyłącznie do roboty 🙂 Organizacja miejsca pracy jest ważna!

4. SKUPIENIE ROZPRASZACZE I SAMOTNOŚĆ

Siedzenie w domu to idealne warunki do cichej, natężonej pracy w pełnym skupieniu? Śmiechu warte 🙂 

Przede wszystkim: masz własną firmę, pracujesz w domu – możesz wszystko. Możesz siedzieć cały dzień na fejsie, wysprzątać mieszkanie, zawieźć babci obiad, zrobić pranie, zakupy online i załatwić sprawy w urzędzie. To są przekonania, które dotyczą wszystkich, którzy nie wiedzą jak taka robota wygląda (no przecież i tak jesteś w domu) – ale też bardzo często nas samych (no przecież nic się nie stanie jak sobie chwilę poplotkujemy przez telefon). W oczach świata, skoro siedzisz w domu, a w dodatku to Ty jesteś szefem, możesz sobie co chwilę robić przerwy.

Ta wolność bywa zgubna – jeśli pracujesz u kogoś szef i otoczenie trzymają Cię w ryzach – po prostu głupio siedzieć na pudelku 😉 Kiedy jesteś sam – możesz scrollować fejsa godzinami, przyjedzie kurier, przyjdzie sąsiadka, zadzwoni koleżanka, zrobisz obiad, wyjdzie nowy odcinek ulubionego serialu. Tylko na minutkę… 😀 Nazwijmy rzeczy po imieniu – to nigdy nie jest minutka, a nawet jeśli, to zanim się znowu wbijesz w tryb pracy mija 10 minut, a nie jedna. A pod koniec dnia łatwo zauważyć, że mało co tak naprawdę się zrobiło.

Podobno dość często zdarza się też odruch, żeby ogarniać wszystko w domu – sprzątać, wstawić pranie, rozwiesić pranie – mnie on na szczęście (a może niestety ;)) nie dotyczy, bo działam raczej w drugą stronę (amok pracy i piętrzące się stosy wszystkiego). Wszystkie te kwestie można rozwikłać zmieniając swoje podejście do pracy, informując o tym otoczenie (!) i stosując narzędzia, które ułatwiają wprowadzenie dyscypliny. O tym następnym razem 🙂

Do tego wszystkiego dodajmy totalny brak kontaktu z drugim człowiekiem. Nie mówię tu o panu Mirku albo klientach 🙂 Zapomnij o bieżących rozmowach o projektach, klientach, wsparciu współpracowników (co prowadzi do wymuszonej całkowitej samodzielności), ale też o small talkach przy kawie – o śniadaniu i nowych dżinsach.  Po prostu siedzisz przez cały dzień sam jak palec.

Jeśli jesteś osobą z natury towarzyską, można naprawdę wpaść w otchłań przygnębienia. Podobno zdarza się, że z poczucia osamotnienia czyhasz na sąsiadów na klatce schodowej (N. pozdrawiam! 😀 )

5. SWOBODA ZANIEDBANIE

Praca nad ekskluzywnym apartamentem w dresie? No problemo.

Czy siedzenie w dresie przy kompie jest fajne? Tak! I super wygodne. Przez pierwszych kilka tygodni. Po jakimś czasie nagle zaczyna Ci brakować, pretekstu do kupienia nowych ciuchów i w sumie to jednak szkoda, że malujesz się już tylko na spotkania z klientami. Na budowę przecież i tak ubierasz się na roboczo. Myć dziś rano włosy? Eee…

Zaniedbanie to też kombo wszystkich poprzednich pozycji: jesz mrożoną pizzę nad klawiaturą (szkoda czasu), za mało śpisz, a jako że siedzisz ostatnio cały czas przy kompie i po prostu nie ma okazji, żeby się gdzieś ruszyć, dodatkowe 5 kilo jakoś nadeszło niezauważenie. A jak już wyjdziesz spod kamienia (i tak po zachodzie słońca ;)) to się okazuje, że prawie zapomniałeś jak się rozmawia z ludźmi 😉

Żeby była jasność – ten tekst to nie jest narzekanie 🙂 Praca z domu często bywa super, tylko warto wiedzieć jak się do niej zabrać. A dla mnie przejście przez te doświadczenia było wstępem do bardziej świadomego ogarniania – wszystkiego. I tym optymistycznym tekstem przechodzę do publikowania tekstów raz w tygodniu 🙂

Pracujesz lub pracowałeś z domu? Daj znać, jak to wygląda u Ciebie!  🙂

Poniżej wspaniałe ordery, które możemy sobie przyznawać za zasługi każdego dnia – wszystkie super trafne! Który dziś zdobędziesz?

PS Ilustracje w tekście z różnych dziwnych stron z memami, a wszystkie odznaki frilansera autorstwa Jeremy’ego Ngyuena do zobaczenia [tutaj]

Zobacz też:

6
zostaw komentarz!

avatar
3 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
warsztatprojektantaMonikaMarlenaN. Recent comment authors
najnowszy najstarszy oceniany
N.
Gość
N.

Taka prawda cala prawda! Pozdrawiam!

Marlena
Gość
Marlena

Witam! Od 10 lat głównie pracuje w domu. Na spotkania jezdze do biura. Da się. Na pracownię mam przeznaczony osobny pokoj. Pracuje bardzo duzo, napewno więcej niz przyslowiowe 8 godzin i faktycznie, zaciera się granica miedzy zyciem prywatnym i pracą. Logistyka i planowanie jest naprawde trudne. Jadąc do biura lacze spotkania i wizyty na budowie jak tylko moge. Pracujac w domu widzialam jak się rozwija moje dziecko /obecnie ma 6 lat/, nie vylam weekendową mamą, nie stoje za duzo w korkach, moge zdrowo sie odzywiac i taniej!, mniej wydaję na paliwo, mam cisze i spokoj, mogę pracowac w dresie, moja… Czytaj więcej »

Monika
Gość
Monika

Hmmm… praca w domu do rzeczywiście ciężki temat. Osobiscie wydaje mi się, że jakoś udaje mi sie przez ten okres trzy i pół roku trzymać wszystko w ryzach. Osobiście zalozylam sobie ramy czasowe pracy od 7 do 17. Jasne, że w ciągu tego czasu zdarzają się przerywacze. Jasne też, ze zdarzają sie spotkania wieczorami i w weekendy, ale to staram sie odbijać sobie np w ciagu tygodnia np przez wypad w ciagu dnia na zakupy. Co do ruchu to czasami zartuje, że zajecia grupowe na które cjodze generują moj czas pracy. Po zajeciach staram sie nie siadać juz do komputera… Czytaj więcej »